Archive for zelixa

krótki bilans zelixy

po 3 tygodniach ( chyba – liczę po opakowaniu) jakieś 4 kg mniej;

bez bólu uczucia glodu;

bez węszenia za jedzeniem;

zero nietolerancji;

zero skutków ubocznych prócz laczka w paszczy;

dodatkowy bonus w postaci lekko zwiększonej dawki energii codziennej:o)

niezdecydowanym – polecam :o)

dzień 8

nie ważyłam się przed godziną zero; uznałam,że nie mam takiej potrzeby;

jeśli wbiję się w moje ukochane spodnie sprzed roku, to bedzie znak, że zrzuciłam jeden rozmiar odzieżowy kilogramów:o)

ale dziś, w ósmym dniu i bez ważenia czuję miękkość nagłą mojego brzuszka sadełkowego pomimo miesiączki, którą własnie dostałam:o/

dopiero niedawno odkryłam,że w czasie miesiączki ważę średnio 2-3 kg więcej – masakra!!!

więc pomimo to – mam odczuwalnie węższe kostki ( moja zmora) i mniejszy brzuch;

pora zacząć sie masować i namaszczać; nie mam już 20 lat i nie marzy mi się skóra brzucha leżąca na kolanach:o/

wczoraj w ramach bycia zapasioną doświadczoną świnką morską wzięłam zelixę w południe;

o mamusssssssss!!!! do drugiej w nocy siedziałam na telefonie z zasypiającą psiapsiółą po drugiej stronie miasta, nie czując ani odrobiny zmęczenia czy senności !!!

rozmowa skończyła się niespodzianie, kiedy usłyszałam lekkie sapanie w słuchawce ;

zasnęła bidula :o))))))))

a ja mordowałam ksiązkę do 2.30 i ppróbowałam zasnąć;

pobudka o 6ej rano, lekki niedowład umysłowy z braku snu,ale w tej chwili ( godz.15:17) znów jestem na lekkim speedzie zelixowym;

więcej testowania godzin brania nie będzie;

kapeć w paszczy nadal i to niekiedy ogromny; na ten efekt skarżą się wszyscy;

ale takich rzeczy to ja mogę doświadczać do usranej  śmierci, bylebym nie musiała doświadczać efektów własnego lenistwa, łakomstwa i defektów genetycznych po przodkach;

na dziś the end w sprawie zelixy

dzień 2

dzień drugi czyli dzisiejszy; nei miałam kiedy zapisać wrażeń po zelixie – inne mi zuepłnie czas zajęły:o)

staram się zazywać o tej samej porze – dziś również godzina 10;

po pierwszym sniadaniu zjedzonym około 8ej rano;

w dwie i pół godziny po zażyciu przez jakieś 15 minut miałam lekki zjazd w postaci dziwnej lekkości w łepetynie;

suchość w ustach ciut większa niż wczoraj; kubek z herbatą nie stoi spokojnie;

własnie mija 3 godzina od zażycia; ciekawe, kiedy osiąga sie punkt kulimnacyjny;

niektóre dziewczyny brały tabletkę dopiero w południe z uwagi na to, że około 20ej godziny dostawały ataku głodu;

nic takiego wczoraj nie zaobserwowałam u siebie;

lekkość łba nadal odczuwalna, tyle że słabiej;

mam powiękoszoną jedną komorę serca i to dosyć poważnie;

nie czuję żadych niechcianych efektów z tej strony;

zobaczę, co będzie w dalszym ciągu dnia:o)

—————–

na późny obiad zjadłam pół paczki mrożonego szpinaku i półtora sztuki mrozonej ryby nieznanego mi gatunku ( nie wiem czy panga, czy mintaj bo oryginalne opakowanie idzie do smieci a rybki wsadzam do pudełka w zamrażalniku bez opisywania);

po jakiejś godzinie mala skubała z łupinek fistaszki;

sięgnęłam i po dwóch mialam dosyć;

zjadlam jeszcze pięć na siłę, żeby sprawdzić co będzie dalej;

więc dalej było mulenie i wrażenie zjedzenia tony orzeszków,a nie kilku sztuk;

bilans tego co zjadlam:

8 rano – 3 kromki prawdziwie ciemnego chleba z ziarnem

12 rano – warzywny serek danio z czosnkiem

17/18 – obiad

19/20 – 7 sztuk fistaszków

oraz 3 łyżeczki tureckiego przysmaku – orzechów w miodzie

cały dzień – dużo wody, bo wciąż mam sucho w paszczy;

brak poczucia glodu i odruchu siegania po przekąski przez cały dzień;

dzień 1

małą białą tableteczkę wziełam o godzinie 10 rano;

zero jakichkolwiek odczuć poza lekkim suszeniem w paszczy;

żadnego większego braku łaknienia, co sugerowałby skład;

nic mi się w mózgu nie przyhamowało :o)

chociaż późną obiado-kolację zjadłam bez rzucania się na talerz i ostatki jadłam raczej z nawyku a nie głodu; uzmysłowiłam sobie to jednak dopiero jak skończyłam jeść:o)

uważam, że czas zazywania zelixy to nie okres wyłącznie tracenia wagi;

wiem,że mam teraz mozliwość spokojnej powolnej zmiany nawyków zywieniowych;

choćby własnie jedzenia z nawyku,a nie zaspokajania głodu;

mogę na spokojnie zacząć obserwować siebie;

jakiś czas temu zauwazyłam,że mam napady głodu najczęsciej wtedy, kiedy długo nic nie piłam;

doszłam do wniosku, że faktycznie tak rozpuściłam swój organizm,że  nie umiem rozpoznać sygnału pragnienia od sygnału głodu;

powoli zaczęłam próbować i – hmmm, potwierdziło się;

szklanka czy dwie herbaty albo wody z cytryną i miodem w zupełności wystarcza mi po 20ej :o)

tak więc – 1 dzień za mną bez jakichkolwiek efektów;

godzina zero wybiła

próby zrzucenia wałeczków sadła kończą się najczęściej niczym;

badania przeprowadzono;

przyczyny po części ustalono;

druga część ustaleń nastąpi w tempie “expresowym” – w grudniu; dokładnie 11 około godziny 14.30;

tak działa bezpłatna służba zdrowia;

nie zamierzam czekać do tego czasu spasiona jak prosiaczek przed bożym narodzeniem;

zelixa – wrzucić w google i jak w kilerze – siara, memory fine i wszystko jasne;

skutki uboczne zamierzam opisywać skrzętnie – dlatego to miejsce;

znikające dekagramy i kilogramy ( oby) również;

postaram się nie być wylewna; jedynie rzeczowa i skrupulatna; i systematyczna – w zapiskach i w spozywaniu zelixy:o)

tak więc godzina zero wybiła – nawet dokładnie; jest równo północ;

podaję dokładne dane środka, gdyby ktoś chciał spróbować;

zelixa, 15 mg, 30 szt, dawkowanie 1 tab dziennie; cena opakowania 71 zł z groszami; wyłącznie na receptę;

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.