dzień drugi czyli dzisiejszy; nei miałam kiedy zapisać wrażeń po zelixie – inne mi zuepłnie czas zajęły:o)
staram się zazywać o tej samej porze – dziś również godzina 10;
po pierwszym sniadaniu zjedzonym około 8ej rano;
w dwie i pół godziny po zażyciu przez jakieś 15 minut miałam lekki zjazd w postaci dziwnej lekkości w łepetynie;
suchość w ustach ciut większa niż wczoraj; kubek z herbatą nie stoi spokojnie;
własnie mija 3 godzina od zażycia; ciekawe, kiedy osiąga sie punkt kulimnacyjny;
niektóre dziewczyny brały tabletkę dopiero w południe z uwagi na to, że około 20ej godziny dostawały ataku głodu;
nic takiego wczoraj nie zaobserwowałam u siebie;
lekkość łba nadal odczuwalna, tyle że słabiej;
mam powiękoszoną jedną komorę serca i to dosyć poważnie;
nie czuję żadych niechcianych efektów z tej strony;
zobaczę, co będzie w dalszym ciągu dnia:o)
—————–
na późny obiad zjadłam pół paczki mrożonego szpinaku i półtora sztuki mrozonej ryby nieznanego mi gatunku ( nie wiem czy panga, czy mintaj bo oryginalne opakowanie idzie do smieci a rybki wsadzam do pudełka w zamrażalniku bez opisywania);
po jakiejś godzinie mala skubała z łupinek fistaszki;
sięgnęłam i po dwóch mialam dosyć;
zjadlam jeszcze pięć na siłę, żeby sprawdzić co będzie dalej;
więc dalej było mulenie i wrażenie zjedzenia tony orzeszków,a nie kilku sztuk;
bilans tego co zjadlam:
8 rano – 3 kromki prawdziwie ciemnego chleba z ziarnem
12 rano – warzywny serek danio z czosnkiem
17/18 – obiad
19/20 – 7 sztuk fistaszków
oraz 3 łyżeczki tureckiego przysmaku – orzechów w miodzie
cały dzień – dużo wody, bo wciąż mam sucho w paszczy;
brak poczucia glodu i odruchu siegania po przekąski przez cały dzień;