generalnie człowiek jest istotą wredną; chociażby mimo woli, kiedy innym dzieje się gorzej, on się tym pociesza i czuje się z tym lepiej;
generalnie odkryłam dziś rzecz następującą: tak bardzo całe swoje zycie nie chcę być jak własna matka, nie chcę tak wyglądać ( na to wpływ niewielki :D ), nie chcę tak mówić, tak reagować, mieć taki styl bycia i życia i co?
jajco; dziś odkryłam, że mimo woli zgotowałam sobie los podobny do matki w pewnej sferze własnego życia; na szczęście u mnie jeszcze wszystko można odkręcić, nadrobić, wycofać aż do zaniku; grunt to uważna obserwacja i ciągła czujność :D
generalnie mam wszystkiego dosyć; ale to pewnie wina periodu i tyle;
generalnie dziecko jest nieodrodnym dzieckiem swojej matki i ku mojemu wczorajszemu zdębieniu, oświadczyło, że chce przeczytać całego junga; no to powodzenia jej pozyczyłam; poprosiłam jedynie, żeby z freudem poczekała z rok, dwa jeszcze; czy 16tolatek może przyjąć w siebie całego freuda w pełnym zrozumieniu?
generalnie odnoszę wrażenie, że staję się wiedźmą pleple; stara, brzydka i przemądrzała
ok – przyjmuję tę świadomość na klatę z godnoscią :)
zawsze mam alternatywę – bukę z muminków; ale ona chyba nie była zbyt mocno rozgarnięta :D
generalnie – nie jest źle, mogło być gorzej, bo inni maja gorzej :D, do pełnego szczęscia brakuje mi oj brakuje, ale czy szczęście to zjawisko stałe, czy raczej zmiennie, równie niespodziewane jak zjawiska pogodowe w ostatnim czasie;
generalnie jest jak zawsze: kocham życie, choćby z kolcami :D
the end
a ja już nie wiem czy kocham…co do Sylwestra..powiem tak…my to jeśli już zapraszamy do siebie..jest szansa,że już będzie luźno:)