Gwałty. Ale nie te powszechnego znaczenia – cielesne.
Gwałtem na mej duszy było przeczytanie najnowszej książki Chmielewskiej, o takim tytule.
Co ja mogę powiedzieć, jej wierna czytelniczka, mająca specjalną półkę biblioteki na TYLKO Chmielewską?
Cóż, kobieta musi jakoś żyć, widać albo inwestycje nie wypaliły, albo oszczędności się skończyły i musiała cos z siebie wydusić, to wydusiła. Nie napiszę nic więcej, bo ją cenię i lubię,o!
Kolejnych gwałtów próbują dokonywać na mnie media w okresie wyborczym. Chronię jak mogę swoją cnotę i tv w domu ostatnimi czasy wyłączone. A zamiast bajeczki przed snem tefałenowskiego wydania 24, czytam sobie sagę o ludziach lodu :D.
Poza tym ciągle ktoś z otoczenia podejmuje próby gwałtu na mej duszy. Bronię się jak umiem i chyba daję sobie doskonale z tym radę :))))).
Drugi weekend pod rząd spedziłam z siostrzeńcami, tym razem w roli rasowej opiekunki pod nieobecność mamusi i tatusia. Są wspaniali, zachwycający, bezproblemowi niemal, jakieś 500% bardziej bezproblemowi bez swoich rodziców, niż w komplecie z nimi. Kolejny raz z kangurem przekonałysmy sie o trafności naszego sądu, że to dorosli wprowadzają ten cały zamęt i chaos. Bez tej otoczki z dzieciakami w domu czy na spacerze jest wyłącznie radość, chociaż nie powiem – po 1,5 godzinie latania z jednym, zaliczającym wszystkie napotkane schody, nieważne czy do kamienic czy na skarpach, byłam wiec po tej lataninie lekko umęczona, ale przyjemnie umęczona :))). Rodzice dzieci swoją bytnością zadają mi gwałt.
Poza tym moje dziecko przyprowadziło do domu chłopaka :D.
Nie mógł trafić lepiej :D. Dziecko mamy po teologii, chadzające co niedziela do kościółka i spowiadajace się z takiej niebytności, jeśli owa się trafi :D. Deprawacja chłopaka nastąpi – wątpię, żeby Kangura ktokolwiek przekabacił na cokolwiek – no, poza mną :D.
Poza tym – dlaczego ja nie mam gosposi???? Hę???
Coraz częściej myślę o tym,że powinnam wydać sie bogato za mąż, za męża rzadko bywającego w domu, za to z pokaźnymi dochodami. Dlaczego – o idiotka przewielka!!!! – nie myślałam tak w wieku lat 20tu, tylko dwie dekady później tak mnie olśniło?!
Nie chce mi się w kółko sprzątać, mam dosyć wymyślania obiadków i w dodatku ich codziennego preparowania. Ja chcę gotować raz w tygodniu na ten przykład,ooo!!! I przestać w końcu martwić się, czy mi starczy do następnej wypłaty.
No to pomarudziła sobie Idalka i wróciła karnie do stosu fakturek, które uśmiechają się do niej czule – do 15tego unijny vat :o/.
The end
eee..Dojrzała Kobito:) jak tam :ten: dzień?:) wszystkiego naj Kochana:D
dzień jak co dzień :D
wzięłam sobie wolne, żeby pognić w łozku:D efekt – wciągnęłam wczoraj dwa tomy sagi :D
potem upiekłam pizzę i jabłecznik, potem cichutko świętowałam :D
nie czuję upływu czasu w sobie, póki nie spoglądam w lustro przeklęte :D
nadal mam 28 lat i nadal za takimi facetami sie oglądam :D
dziękuję za życzenia :) nie widziałyśmy się tyle lat, ale to dla mnie nie ma znaczenia – czuję całą sobą, że to naj od ciebie jest z głębi wielkiego serducha :))
dlatego nawet nie nabyłam nowej książki..chyba wyczułam przez skórę,że to nie to…Chochlik ma faceta? no to czas na emeryturę już :D a gosposię to i ja bym chciała mieć do gotowania:D
mów mi po drodze, która postać z sagi najbardziej do gustu przypadła:D ciekawa jestem:D
no nie TO nie To :)) ja z ciekawości po nią sięgnęłam i ciut żałuję; to jak spotkanie po ćwierć wieku z pierwszą miłością :)) oj można się rozczarować :)))
kurcze – no ma pimpka jedna :D
a saga – jejuuuu :D
silje, sol – oj sol bardzo :), ingrid :) kurcze :)ulvheiden :) w sumie do każdej postaci aż mi serduszko pika: co dalej, jak to będzie :))
w ogóle kobietki charakterne w większości :D
wlaśnie “lecę” 24 tom,a raczej, skończyłam – o drugiej w nocy :D