• Strona główna

Idalkowe zapiski

Kanały:
Wpisy
Komentarze
« deszczyk
takie tam »

uczulenie

25 Lipiec 2011 Autor: idalka

Ostatnie kilka dni dały mi popalić zdrowotnie i emocjonalnie;

końskie dawki sterydów w tyłek i na skórę wyciszyły i uczulenie i mnie – ogromnie skutecznie;

do czasu konca kuracji staram się nie myśleć o wątrobie, która po takim leczeniu będzie piszczała jak diabli; dam sobie z nią radę – oby;

na szczęscie nie wyglądam już jak monster, wielki i spuchnięty, czerwony monster;

miska z wakacji z wróciła szczęsliwa, nacieszona obecnością maluszków; za 2 tygodnie wyrusza do tatusia; w koncu – po pięciu latach od jego wyjazdu, tatuś zorganizował się, zebrał do kupy i zarezerwował bilety :) szaleństwo – nonono :o)

pomijam milczeniem przy niej fakt, że jego rodzina bywała już tam wielokrotnie, tylko jego jedyne dziecko jakoś tak – no zawsze moja wina w tym była :o)

od zeszłego roku więc zgadzałam się na wszystkie niemal jego warunki, ależ proszę bardzo, ok – nie ma sprawy, zgadzam się, tak pasuje mi, ok niech będzie i taki opiekun; jedynym moim warunkiem była tylko opieka na czas podrózy osoby pełnoletniej, rozgarniętej, która w razie kłopotów czy problemów będzie umiała je rozwiązać; do tej roli – niestety nie nadawała się matka Excentrycznego, która w razie najdrobniejszego problemu sama najczęściej potrzebuje opieki; kiedyś zgubiła się na dworcu głównym wrocławia; więc chyba moja decyzja była słuszna; jednak mimo tego mojego już niemal sakramentalnego: tak, zgadzam się, ok – ciągle coś mu stawalo na przeszkodzie;

no ale ziściło się;

kangurek jedzie do swojego taty :o)

a niech jedzie :o)

wciąż jej powtarzam, że on ją kocha po swojemu, musi to rozumieć i tyle; że to z gruntu dobry człowiek, tylko słaby i zagubiony; niech ma nad nim zlitowanie w sercu :o)

może źle robię?

Ale nie umiałam i nie zrobię i teraz tego, żeby buntować;

sama już widzi, mysli, wyciąga wnioski;

wspomina i te wspaniałe chwile ale i te koszmarne;

jej życie;

jej bagaż;

to już nie moja działka; powoli zaczynam stawać z boku, rola matki powoli ulega zmianom; od pewnych rzeczy jej nie ustrzegę, pomimo wielkich chęci i wielkiej, cieżkiej własnej pracy;

będę oparciem zawsze, ale konsekwencje musi ponosić sama; bo to jej życie i jej wybory;

więc niech jedzie :o)

a ja odpocznę przed intensywnym zapewne rokiem szkolnym; echh; po prostu życie – westchnęła idalka i poszła posmarować ryło pantenolem :o)

Dodaj do ulubionych:

Lubię
Bądź pierwszą osobą, która doda ten do listy ulubionych.

Napisane w zapiski | Dodaj komentarz

  •  

    Lipiec 2011
    P W Ś C P S N
    « cze   wrz »
     123
    45678910
    11121314151617
    18192021222324
    25262728293031
  • Archiwa

    • Luty 2012
    • Grudzień 2011
    • Listopad 2011
    • Październik 2011
    • Wrzesień 2011
    • Lipiec 2011
    • Czerwiec 2011
    • Maj 2011
    • Kwiecień 2011
    • Marzec 2011
    • Luty 2011
    • Styczeń 2011
    • Grudzień 2010
    • Listopad 2010
    • Październik 2010
    • Wrzesień 2010
    • Sierpień 2010
    • Lipiec 2010
    • Czerwiec 2010
    • Maj 2010
    • Kwiecień 2010
    • Marzec 2010
    • Luty 2010
    • Styczeń 2010
    • Grudzień 2009
    • Listopad 2009
    • Wrzesień 2009
    • Sierpień 2009
    • Marzec 2009
    • Styczeń 2009
    • Grudzień 2008
    • Listopad 2008
    • Październik 2008
    • Wrzesień 2008
    • Lipiec 2008
    • Czerwiec 2008
    • Maj 2008
  • Kategorie

    • zapiski
    • zelixa


Blog na WordPress.com.

Theme: MistyLook by Sadish.


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Silnik: WordPress.com