a miała być wiosna i już mi nią nawet pachniało; dopóki dziś rano nie spojrzałam przez okno i znów ujrzałam białość wszechobecną;
szlag – dosyć mam już zimowych buciorów i szalików, od których skóra na brodzie i okolicach rujnuje mi się z dnia na dzień coraz bardziej;
w ogóle kilka dni temu miałam napisać radośnie i świergoląco – wiosennie po prostu; a teraz? :o/
dooopa
skurczybyk M znów się odezwał jakiś czas temu; i tak to było baaaardzo długie milczenie – jak na niego; w sumie to już zapomniałam ,czy milczał bo się obraził na mnie, czy tak sam z siebie; nie chce mi się nawet wracać do zapisków tutaj, żeby sobie przypomnieć;
własnie jakieś pół godziny temu dostałam od niego smsa, że jesli wczoraj gadał coś głupiego, to mnie przeprasza;
och mammussssss – słowo przepraszam w jego ustach???!!! no szaleństwo – facet się starzeje i mięknie;
odpisałam grzecznie, bo wypada odpisywać na smsy, więc odpisałam grzecznie, że nieczęsto gada inaczej, więc tragedii nie ma,a jesli naprawdę czuje potrzebę przeproszenia mnie, to mu mogę podesłac listę powodów; i spytałam, skąd nagle takie przypływy wyrzutów, czyżby jakaś miłość rzuciła i posucha mu dokucza; no i milczy; pewnie też bym milczała na jego miejscu; haaaaaaa!!!! chyba tak było właśnie ostatnim razem milczącym – ja mu chyba podobne komplementy prawiłam!!! ale jak zadzwonił pierwszorazowo po tak długim milczeniu i zasugerowałam wizytę u psychiatry i prześwietlenie mózgu w celu sprawdzenia, czy nie ma jakiegoś guza, który go uciska i nie pozwala mysleć – to się nie obraził; widać wszystko inne było w nim wtedy mocniejsze, prócz własnej urojonej dumy; bo dumy prawdziwej to on raczej nie ma powodów posiadać :o/
czy ja się robię zgryźliwa i zgorzkniała???
bo kilka dni temu oberwało się i EXcentrycznemu również; ale i on sam się prosił o kilka ciepłych słów;
zadzwonił do dziecka, które w przypływie tkliwości poinformowało tatusia, że mama sie obroniła i jest magistrem; tatuś zechciał mi pogratulować osobiście i tak oto dostałam telefon do ręki;
rozmowa mniej więcej brzmiała tak:
ON: no cześć żona; gratulacje ( i takie tam szczebiotanie w tym temacie tiu tiu )
JA: no dziękuję, dziękuję, również się cieszę
ON: no wiesz, miło mi,że to taka moja trochę zasługa w tym jest;
hehheeeeee – no i tym sobie chłopczyna nakroił :o))))
JA: proszęęęęęęęęę????? że TY i zasługa???
ON: no wiesz ( zaczyna się wycofywać, chyba poniał, co powiedział), no taka trochę jest; w końcu byliśmy razem; przecież jesteś moja żona;
JA: kurwa! jak już, to BYŁA żona, mój drogi, BYŁA żona; poza tym, jaka twoja zasługa w tym??? przecież gdyby nie ty, to ja bym tego magistra zrobiła już lata temu, a nie teraz; dziś już bym mogła mieć doktorat!!! przecież DZIĘKI TOBIE to ja te studia musiałam przerwać, chciałam ci słoneczko przypomniec, gdyby ci z pamięci uleciało;
EXcentryczny zaczął się wić jak piskorz i w związku z tym zaczął brnąć coraz głębiej:o/
ON: no ale wiesz, inni mówią na swoje byłe żony, że są głupie, no a ja nie mogę tego powiedzieć; ja mogę mówić, że moja była żona nie jest głupia, bo ma magistra;
no żesz kurwa ja pierdolę :o/ poziom tego chłopaka mnie rozwala coraz mocniej:o/ wypadałoby podejść do ściany i z bezsilności kilka razy puknąć się czołem, żeby sprawdzić, czy to nie jakiś koszmarny sen:o/
jego pukać nie ma sensu – to już raczej przypadek nieuleczalny;
ale widać było mu mało własnej żenady, chcąc zmienić temat, zaczął mnie przepraszać, że nie odzywał się do mnie ten ostatni miesiąc; kurcze, no nie zauważyłam, ale widać on to zauważył; powiedział mi,że się po prostu wstydził po tym, co miesiąc temu mi naopowiadał; a nie pamiętam już, czy pisałam,że zadzwonił po nowym roku, oświadczył że rozchodzi się z ukochaną, że mieszkają w jednym domu ale osobno – już ostatni miesiąc, bo do rozstania się doszło po jego wypłacie i opłaceniu z niej wszystkich rachunków; że jest w trakcie szukania pokoju samodzielnego, że w końcu będzie mogła córka do niego przyjechać pod moją opieką i takie tam snuł wtedy opowieści,aż go poprosiłam,żeby tak nie galopował do przodu, tylko może informował o tym czego już dokonał,a nie co planuje; w międzyczasie dzwonił do dziecka, opowiadał,że już znalazł pokój, że będzie mogła przyjechać do niego ze mną, bo wynajęty pokój ma na to warunki itd itp; no wzruszająco było; potem nagle przycichł i któregoś dnia, mniej więcej po miesiącu oświadczył mojemu dziecku, że ukochana poprosiła go o ostatnią szansę, on nie wie, czy dobrze zrobił, ale się zgodził; no i pytał się 13latki, jak myśli, czy on dobrze zrobił :o/
więc tak wyglądal ten miesiąc nie odzywania się do mnie :o)
no i wracam do czasu obecnego – jego przeprosin; i wyznania się było mu wstyd przede mną;
JA: wiesz co? ty już takie rzeczy robiłeś, a ja takie rzeczy widziałam, że mnie raczej nie powinieneś się wstydzić z żadnego powodu; natomiast cały czas się zastanawiam, czy ci nie jest wstyd przed własnym dzieckiem;
ON: no wiesz, wstyd i to ogromny; bardzo mi wstyd;
JA: tak wiem, no oczywiście; i ten wstyd pozwalał ci się zwierzać 13toletniej córce z twoich dylematów uczuciowych dojrzałych i pytać ją o zdanie w tym temacie??? chłopie, czy ty się zastanowiłeś, jaki ty wzór mężczyzny dziecku własnemu przekazujesz???!!!! to ja na głowie staję, żeby jej wpoic, że jeśli podejmuje jakąkolwiek decyzję, to niech to robi z rozwagą, po przemysleniu, zeby nie było odwrotów, a co najwyżej niech potem ponosi konsekwencje podjętych decyzji, a ty mi moją całą ciężką pracę wychowawczą rozpieprzasz jednym telefonem???? nie przyszło ci do glowy, że ona cię kocha mimo wszystko i w dorosłym zyciu może szukać takiego faceta jak ty???? taki wzorzec mężczyzny jej przekazać chcesz???
ON: no faktycznie, nie powinienem …
JA: Kochanie, mam tylko jedno pytanie do ciebie; czy chciałbyś aby twoja corka związała się z takim facetem jak ty???
ON: ( po dłuższej ciszy skruszonym tonem) … no niee …
JA: no właśnie; a tak skoro już mi mówisz o ukochanej ( w oryginale posługiwałam się imieniem:o) ); to czy przypadkiem ta jej prośba o ostatnią szansę to nie zbiegła się w czasie z twoją wypłatą kolejną???
ON: ( już całkiem zgaszonym cichym tonem) … no wiesz, brałem to pod uwagę … tak mi się też wydawało, że i to jest powodem …
JA: dobra były mężu, daję ci dziecko do słuchawki, bo chyba dosyć cię już upokorzyłam,chociaż nie miałam zamiaru
- no i sam się prosił o te ciepłe slowa, prawda???
dziś zadzwonił ze spóźnionymi życzeniami imieninowymi do mnie; potem pogadał z dzieckiem; po rozmowie dziecko mówi: mamuś, tato pytał się mnie, co ja chcę na imieniny ( mała ma 10 dni po mnie i urodziny i imieniny:o))) – imię ostatecznie wybrał ojciec, nie ja :o)))) ); co mam mu powiedzieć, mamuś???
- powiedz kochanie, że ja chcę najnowszą płytę DM – wychodzi 21 kwietnia, a tobie niech wysle kasę, ty sobie kupisz coś na miejscu;
może źle ją wychowuję; ale życie jest twarde; nie chcę, żeby dopiero po 30tce jak ja odkryła, że to świat ma leżeć u jej stóp, a nie ona u stóp wszystkich, łasząc się i żebrząc o okruszek miłości i zainteresowania; troski i szacunku;
ona już teraz jest niekiedy mądrzejsza życiowo niż ja;
i dziś nie mam już wątpliwości, że to naprawdę moja, wyłącznie moja zasługa;
idę zadzwonić do M :o)
pogrywał sobie ze mną tyle czasu; teraz kolej na mnie; bo afektu wielkiego już we mnie nie ma; powiem mu, że ze mną rozmawiał tylko chwilkę; więc te głupoty musiał mówić komuś innemu;
wiem; nie trzeba mi już odpowiadać na pytanie zadane sporo wyżej – jestem zgryźliwa i zgorzkniała; i nie widzę powodu, żebym nie miała sobie teraz na zimno poużywać na tych dwóch; w koncu to oni wyzwolili we mnie te cechy; więc niech ich w końcu doświadczą;
i to by było na tyle;
the end