kurcze, znów będę spała jakieś 3 godziny i potem się dziwię, że paszczęką tłukę nieprzytomna w parapet, no:o/ nachodzą mnie ostatnio wciąż dziwne myśli ( mam nadzieję, że to nie objawy schorzenia psychicznego!!! ); za dużo spraw nazbierało się ostatnio do uporządkowania, zamknięcia, rozwiązania i chyba mój ostatnio leniuchujący mózg nie wytrzymuje tego napięcia – tak to sobie tłumaczę:o)) sama już nie wiem o czym pisać; czy o tym, że maleństwo jest wyższe ode mnie nawet kiedy mam buty na 8cm obcasach??? nie wspominam o jej rozmiarówce ( albo wspomnę – 40 jak w pysk strzelił; jak sobie pomyślę, że Mariuszek ma 41 – hihihiiiiiiiiii :o); wszystko malutkie – ale jakie to słiiiitttaśne było :o))))))))))
a co do mężczyzn, to po tylu latach emocji z EXcentrycznym, po kilku z Mariuszem, chyba nadszedł ten moment, kiedy w końcu wiem, czego a raczej kogo chcę i to bez żadnych śmiechów w stylu księciunia na białym ośle; i nie ma mowy o kompromisach; na kompromisy miałam już swój czas w życiu; mozna rzec – jestem mistrzynią kompromisów; ale teraz – dupa!!! nie ma na to miejsca w moim życiu; wolę być sama aż do końca świata, niż kolejny raz nadginać swoję duszę pod czyjegoś buta;
tak więc oto długa, banalna lista przymiotów, jakie powinien ( sru tu tutu powinien, musi ) posiadać starający się o moje względy i serce:
- że przystojny to chyba jasne, próżna jestem, ale gust spaczony, więc każdy ma szanse :o) – jeśli miałby być blondynem, to niech lepiej pokocha maszynkę do strzyżenia, bo wolę łysego od blondynowatego :o) – mądry ( ale w doopie mam tę mądrość ksiązkową, akademicką, życiem musi być mądry)
- dobry – czuły – troskliwy – wyrozumiały ( i to chyba jest zrozumiałe, dlaczego musi taki być:o) ) – majętny, bo naprawdę dosyć mam już troszczenia się o losy finansowe całej rodziny – wierny – kochający mnie taką, jaką jestem, z całym dobrodziejstwem inwentarza – mogłabym napisać : doskonały kochanek, ale na dziś – seks naprawdę jest lekko przereklamowany :o) – jeśli coś sobie przypomnę, dopiszę; teraz zaćma dopada mnie nocna – w końcu :o)
DOPISKI WYMAGAŃ :o)
- jedynym nałogiem może być niezmienne uwielbianie mnie :o)
a jeśli ktoś nie widzi, jaka jestem wspaniała, fantastyczna, mądra, ciepła, cudowna :o)) – to jego strata; mi w końcu przestało ZALEŻEĆ na tym, żeby komuś na mnie zależało; oczyszczenie? mądrość natchniona? stan chwilowy? nie mam pojęcia; przecież w każdej chwili może mi się to zmienić:o) już kiedyś robiłam podobną listę; o EXcentrycznym; wypadł kiepsko w fajkowaniu kolejnych wymagań – poza doskonałym kochankiem:o) no i pan M – lista jak wół mówiła jedno, a ja jak osioł wciskałam sobie drugie;
echh …. po prostu zycie :o)
wkurwia mnie wciąż ten totalny brak kasy; nie znoszę tego stanu; nie lubię i już; tupię jak dziecko nóżką; jak ludzie mogą tak żyć z wyboru??? jak można znosić spokojnie tę ciągłą nerwówkę, te odwlekanie, wyczekiwanie: wyrażą zgodę czy nie; te ciągłe sprawdzanie konta w nadziei, że anonimowy sponsor darczyńca wpłaci okragłą sumkę na wiecznie świecące pustkami konto??? po długim i burzliwym namysle postanowiłam jednak nie otwierać debetu ani linii kredytowej; kolejne zobowiązania, kolejne pilnowanie terminów; nie:o/ jestem już tym zmęczona i wolę jednak zacisnąć zęby – oby do czerwca; oby to minęło jednak szybciej; oby kurwa recesja nie trafiła w firmę, bo mnie nie recesja wtedy trafi tylko szlag jasny!!!
czy to ty wojtuś, wrzuciłeś dziś po prostu w google hasło “idalka sex” i tu trafiłeś :o)??? jeśli tak, to się przyznaj jełopie malowany :o))))) pana byłego mojego dyrektora niezmiennie serdecznie pozdrawiam:o) co u pana słychać:o)???
kurcze – pierwsza już; a mialam pisać przemądre rzeczy; a jedyne o czym teraz myślę to to,że mi smierdziel nalał na wykładzinę i od jutra ma karcer w kuchni podczas naszej niebytności w domu; i niby takie toto głupie i nadrabia ten brak wdziękiem, ale kiedy zobaczyła, że wyciągam barierkę drewnianą dla dzieci i reguluję do drzwi kuchennych, od tego momentu pies chodzi po domu ze spuszczoną głową i kiwa smętnie ogonem; i niech mi nikt nie bredzi, że to nierozumne zwierzę i że z automatu reaguje na nasze polecenia; ona jest kurffa cwańsza niż ja i kangur razem wzięte!!!
gnida moralna, jak nazywam ostatnio EXcentrycznego, miała w niedzielę chwilę zadumy, jakiego to brylantu swojego czasu nie uszanowało i nie doceniło; w końcu niunia dostała spóźniony o ponad miesiąc telefon urodzinowy od tatusia; w sobotę po południu dokładnie odebrała go od mamusi tatusia; gnida pomny moich próśb nie czekał znów tygodniami, aż znajdzie czas na ściągniecie simlocka, wgranie polskiego menu, więc pomny mych uwag, dołozył do pudełka z telefonem 20 funtów – no szaleństwo, prawda :o)??? tak więc gnida zadzwoniła w niedzielne południe do dziecka swego i tak troskliwie się pytała, jak telefon, że dał pieniązki na serwis, niech idzie dzieciątko z mamusią w poniedziałek, a dzieciątko najdroższe, najwspanialsze wykrzyknęło mu radosnie w telefon, że mamusia jej już wczoraj zdjęła simlocka, tylko polskie menu wgra jak znajdzie chwilkę czasu, bo pliku nie może znaleźć :o)) tatuś zamilkł i poprosil mamusię do słuchawki:o))) hehe – gnida:o/ i och i ach zdumonym głosem, bo jego znajomi mieli problemy w polsce jak probowali ściągać blokady i wgrywać polskie oprogramowanie; a ja ależ to dla mnie drobiazg kochanie – to nic, że jak pierwszy raz spróbowałam tego na osobistym służbowym telefonie i chciałam go “stjuningować”, to potem do 4ej nad ranem tłukłam czołem w biurko, bo uwaliłam telefon, że ani drgnął i myslałam, że przez głupie zabawy znów wywalę kasę niepotrzebnie; ale kiedy w końcu zaskoczyłam, nie ma mocnych :o)) pewna marka telefonów jest dla mnie goła jak własna dupa :o))) więc nie minęłam się z prawdą z lekkim zarozumiałym luzem odpowiadając nadal kościelnemu mężowi:o) och peanów długo znieść nie mogłam i oddałam brutalnie w pół słowa słuchawkę dziecku; i z wredną miną siadłam przypominając sobie rozmowę z gnidą sprzed dwóch tygodni, kiedy poinformował mnie, że dla jego “kobiety” jak ją nazywa:o) było dramatem, kiedy pralka odmówiła przyjmowania płynu do płukania z pojemnika:o)); ale jedno wiem na pewno – w życiu nie przyznam się do takich umiejętności przed jakimkolwiek potencjalnym choćby kandydatem na ukochanego :o)) ja naprawdę w takich momentach będę dostawać niekłamanej amnezji wybiórczej:o) łącznie z nieznajomością drogi do śmietnika :o)))
kurcze – rozdwajają mi się paznokcie; na czole wykwitła mi czerwona dioda, która przedwczoraj była jakąś malutką potóweczką, ale oczywiście musiałam ją wydziabać niekoniecznie sterylnym pazurem; no i teraz choć nie ma mrozów, latam w beretku po świecie; plusem tego jest fakt, że połowa znajomych mnie nie poznaje na pierwszy rzut oka; bo jakoś nadal nie mam ochoty widywać nikogo;
a za niedługo spotkanie coroczne klasowe; i ma być ON; i nadal nie wiem; jeśli sytuacja się rozwinie, bzyknąć się czy nie bzyknąć? pomijam milczeniem wersję, że spojrzy na mnie i się skrzywi z niesmakiem; o mamussssssssss!!!! przecież to też jest mozliwe:o/
ale jeśli nie – hmmm – na teraz uznałabym to jako trzecią randkę, przyjmując poprzednie dwa razy po kilka namiętnych i niewinnych godzin sprzed lat, jako randkę nr 1 i nr 2; wtedy na randce nr 3 można spokojnie iść z facetem do łóżka:o))) się ogląda hamerykański serial o seksie w wielkim mieście :o)))) tylko czy on go także ogląda, żeby nie bylo, że na temat zasady 3 randek nie ma zielonego pojęcia!!! wtedy wyjdę na wielką puszczalską, zaprzepaszczę jedyną szansę na przekonanie się, czy wieloletni ideał fizyczny i emocjonalny faceta był wart bycia tym ideałem czy nie i nie będę miała okazji, żeby mógł poznać mnie nie tylko od dupy strony – dosłownie i przenośni:o)
idę spać – stanowczo – kukułka u sąsiada wybiła na 1:30 w nocy; jutrzejsze sińce pod oczami pobiją dzisiejsze, które i tak wzbudzały zainteresowanie wszystkich; a w porannym busie linii nr 2 kierowcą jest nieziemsko słodko przystojny pan, który się mi bacznie przyglada w lusterku i usmiecha kiedy wchodzę; ale może sobie to robić do usranej smierci; na prawej dłoni ma obrączkę; ZŁOTĄ obrączkę; takie to kurwa moje szczęscie jest – kulawe, kostropate i w dodatku z odjechanym czarnym poczuciem humoru – zupełnie jak jego wlaścicielka czyli ja;
spać idiotko – jutro musisz być w formie:o/