nie chce mi się dwoch wątków pisać i tyle;
więc co do zelixy – dziś,a właściwie wczoraj( godz. 00:24 obecnie) minął chyba 15 czy 16 dzień;
efekty – wagowo około 3 kg mniej; buzia jak lilija piękna – w sensie, że zginął drugi podbródek; ponoć go nie miałam wg innych,ale ja wiem co widziałam codziennie w lustrze; on tam był!!!
tylko zaczyna mnie syfić drobno a dziwnie:o/ ale podobne stany miewałam często na przełomie sezonów zimowo-wiosennych i jesienno-zimowych, więc może to nie efekt uboczny tych tableteczek;
tak więc wagowo mniej; brzuszek tyciusi; ale i w staniczku robi się luźniej; cóż – coś za coś; każda chcialaby mieć talię osy i piersi pameli anderson;
a takie rzeczy to tylko w erze:o)
mój jadlospis z dnia 12 listopada wygląda nastepująco:
śniadanie – jedna czarna parzona mała kawa;
drugie sniadanie – zelixa i pół kubka wody;
potem obiado-desero-kolacja koło południa:
talerzyk podstawka spod własnej filiżanki, a na nim jakieś 4 łyżeczki tortu ( urodziny koleżanki w pracy), skubnięta opuszkami palców odrobina chipsów ( jakieś 4 całe sztuki) i około 10 orzeszków ziemnych;
potem był zapierdziel w pracy, potem już wyłącznie zapierdziel w sprawach osobistych; ale i dawniej takie dni bywały, a zawsze znajdywałam czas na małe conieco idalki, albo rekompensowalam to sobie wieczorem;
dziś nie – nawet pić nic innego niż woda mi się nie chce;
oby tak dalej:o)
i tyle w temacie zelixy:o))
a teraz osobiste i intymne ( czyli nieobecne) życie idalki:o)
okres spokoju i bezruchu odpokutowuję nadmiarem spraw i obowiązków;
sprawy odfajkowane na idalkowej liście bolesnej, w głowie tkwiącej:
- sąd okręgowy, referat wizytacyjny dostał mój wniosek, moj notarialnie poświadczony podpis osobisty, rysopis razem ze zdjęciem EXcentrycznego; będzie kęsim; tłumacz ma 2 tygodnie na przetłumaczenie dokumentów i potem już organy brytyjskie będą troszczyć się o to, czy zapłaci czy nie zapłaci; bo mi się już znudziło;
- zacisnąwszy zębiska pożyczyłam od będącej w posiadaniu koleżanki brakujące XXX zł, spłaciłam najpodlejszy z podłych kredytow, bo wspólny z EXcentrycznym; po dlugich telefonach i perypetiach z pismami, otrzymałam upragniony komplet dokumentów poświadczający, że jedynym współkredytobiorcą, ktory to splacił, byłam ja i że stan kredytu na dzień bla bla bla wynosi zero !!! alleluja :o)
teraz znów muszę zacisnąć zębiska i spłacić koleżankę, co skutkuje miesięczną ratą dwa razy wyższą niż ta z ugody bankowej; ale mam papiery:o)
i nie odpuszczę ( tu mina malego wrednego szczurzątka);
w przyszłym tygodniu jestem umówiona z panią prawnik; zrobi za mnie wszystko, a nawet więcej; poczeka z płatnością do czasu, aż wyegzekwuję kasę;
a co do egzekucji – najwłaśniejsza moja pani prezes zaoferowała się, że poprowadzi mnie za rączkę przy egzekucji poza krajem; ma doświadczenie zawodowe:o)))
w końcu kończę pisać pracę; proszę ze mną przez najbliższy rok nie podejmować rozmów na tematy mobbingu i pokrewne; wczoraj doszłam do wniosku, że to tak pasjonujący temat, że magisterka z tego to jakieś popłuczyny, że to trzeba zgłębić bardziej; że te sto parę stron to zaledwie cząstka tego, co ja mam do przekazania w tym temacie; za rok czasu powinnam dojść do siebie, euforia opadnie, skleroza dopadnie i znów będę normalnym człowiekiem ( o ile to mozliwe) a nie nawiedzonym babskiem :O)
kurwa!!! czyżbym ja na starość kretyniała doszczętnie???!!!
a jak dostanę te ustęsknione pół kredytu splaconego i wywalę je na przewód doktorski???!!!
wtedy poproszę o odrobinę przemocy, kaftanik z długim rękawkiem i pokój z mięciutko obitymi scianami:o)
życia emocjonalnego jako takiego brak – ani zakochana, ani tęskniąca, ani cierpiąca; jakaś pustka w srodku, ale to jest tak przyjemne uczucie, że chyba zostanę z nim na dłużej:o)
w związku z tym – zycia intymnego też brak:o)
kiedyś idalka usłyszała o sobie, że jest rozpustną dziwką, ale to mówił chyba ktoś niespełna rozumu, albo zaslepiony zawiścią i zazdrością – bez powodu – zaznaczam,żeby nie było:o)
37 letnia rozpustna dziwka ze stanem ogólnożyciowego licznika męskiego zatrzymanego na cyfrze 6;
no rozpusta jakich mało:o))))
podejrzewam, że większość 20latek pobiła ten mój wybitny rekord po kilkakroć :o)
plany na przyszłość??? – nauczyłam się ich nie posiadać;
wstaję po prostu rano i cieszę się, że jestem :o)
marzenia??? – są, na szczęście są:o)
sny??? – miałam jeden przewielki tydzień temu:o))
aż go sobie tu zapiszę ku pamięci:o)
wstęp do snu: poranne czytanie poczty w pracy przy kawie; mail do koleżanki klasowej ( ale nie takiej z tych odnalezionych po latach na n-k :o))) ; z tą trzymamy ręce sobie na pulsie od czasów matury ); mail o treści mniej więcej: padła propozycja wspólnego piwa pod koniec roku, co wy na to? – i tyle; od kilku lat raz w roku próbujemy z różnym skutkiem znów choć przez chwilę pobyć tymi małolatami z maturalnej klasy Vb :o)
odpisalam, że i owszem ja na to – i tyle; dzień jak co dzień; nie miałam czasu o tym ciut dłużej pomysleć;
wieczorem padnięta poszłam spać i oto mój sen:
jestem na tej imprezie klasowej, ale ona głośna jakaś taka, jak wesele niemal; w tle ludzkie postacie koleżanek i kolegów; wszyscy piękni i przystojni, wyelegantowani i wyniuniani,a ja??? :o))
matko jedyna:o)))) spodnie do pół łydki, a spod nogawek wystają kopytka utuczonej świnki; zbite w wałki kawałki tłuszczu, masakrycznego obwodu – to moje kostki; obciągnięte podkolanówkami “sexi” pończoszanymi w kolorze cielistym, zwinięte w ruloniki na tych rulonach tłuszczu, całe skulkowane i w oczka – te podkolanówki rzecz jasna, nie moje kostki :o) i tańczę z kolegą, który mówi mi, że tak slicznie dziś wyglądam :o)))) a ja wiem, że on mi to mówi w imię starego sentymentu do mnie, bo wyglądam jak 60letnia pani odziana w namiot ogrodowy wnuczki :o) i mam obraz tej tańczącej pary z moim myslotokiem w tle i nagle znajduję się w jednym pokoju z moją odwieczną niespełnioną miłością !!!
lezymy obok siebie ( kompletnie ubrani) i on mi coś bełkocze – ma wadę wymowy??? a miał te 16 lat temu, czy nie???? myslę sobie; i go oglądam przy okazji; i ja, z takimi uroczymi kostkami, tak odziana, włoski trzy na krzyż, tłuste strączki, ja przyglądam mu się i mysle sobie: boszzze, jaki on paskudny, jak się roztył, a fuj i się duchowo krzywię,co ja z nim robię w tym łózku??? ja miałabym go tknąć??? w życiu:o/
a on dalej coś bełkoce; zaczynam rozumieć co mówi; zauważam,że ma mocno błyszczący jak niklowany aparat na zębach – oddycham z ulgą,;ach to przez ten aparat ten bełkot; a on wciąż mówi; i kiedy tak mówi i mówi,a ja tak leżę i go oglądam, to znów zaczyna mi się podobać; dawne uczucia wracają;
zaczynam go w końcu słuchać;
- i wiesz, gdybyś mi załatwiła ten diazepam, to ja bym im to pokazał, że biorę i oni by mnie nie dali do tego wojska; jak ja nie chcę pracować u nich w wojsku; jakby wiedzieli, że ja ten diazepam biorę ( co to kurwa za diazepam – myslę sobie), to by nie zgodzili się, żebym był pilotem w wojsku / realnie jest pilotem; cywilnym; lata rejsowymi samolotami/;
i zaczyna mi się żalić, jaką ma stresującą pracę, jaki to cięzki zawód i wyciąga garść tabletem różnej maści,a ja wciąż myslę – kurwa, co to jest ten diazepam!!!???;
a on bierze każdą tabletkę z osobna i mówi, na co ona; że na nerwicę, że na lęki, że na depresję; generalnie skończyło się tym,że zeżarliśmy we dwoje ze dwie kieszonki tych jego tabletek :o)))
no i najlepsze – gwódź snu, chociaż niekoniecznie jedyny, ale najważniejszy:o)))
za chwilę widzę siebie w sali obok pokoju i mam swiadomość, że przed chwilą uprawiałam na haju seks stulecia i kurwa!!! nic z niego nie pamiętam!!! nic nie czuję !!! niczego nie widziałam !!! po prostu zwykła wiadomość w głowie, jak depesza: przed chwilą STOP uprawiałaś sex STOP było zajebiście STOP jak się czujesz? STOP – no żesz kurwa noooooooooooo!!!!
nie zdązyłam w tym snie ochłonąć po takiej traumie, a tu druga się szykuje !!!! jestem pod drzwiami pokoju, chcę wejść z myślą, że może ON tam jeszcze jest i TYM RAZEM uda mi się coś złapać dla siebie z tego bzykania, a tu mamuuuuuuuusia moja z osobistym dzieckiem moim :o)
włazimy do tego pokoju, a tam na tym samym łózku, na którym ja chwilę wcześniej PODOBNO deprawowalam doświadczonego dupczyciela nr 1 na świecie, leży wioletta villas i ktoś ją bzyka !!!! a ona leży i kwiczy i drze się i nie wiem ( w tym snie ), czy ona drze się bo gwałcona, czy tak ze szczęscia, że ktoś ją rusza ,się drze tak skubana !!!
tego było za dużo nawet jak dla mojej podświadomości; obudziłam się :o)
i siedząc na kibelku przy pierwszym porannym sikaniu nadal plułam sobie w brodę z tym sexem:o)))
to był najprawdopodobniej jeden jedyny raz z NIM i więcej takich razów jak nie było, tak nie będzie; ani w realnym świecie ( tu nie ma raczej wątpliwości), ani w sennym ( skoro przez 16 lat się nie wyśnił, to niby dlaczego ma mi się to przydarzyć jeszcze), a ja mam czarną dziurę a nie wspomnienia bajeczne, no szlag nooooooooooo!!!!
i dalej kombinuję, skąd ta villas u mnie w głowie??? na taki smakowity deserek :o))
i te moje kostki :o/
o mamussssss – a jeśli to wizja przyszłości ???!!!
nieeeeeeeeeeeeeeee!!!!!
właśnie pomyslałam coś; dlaczego mam amnezję na ten sex; widok własnego nagiego ciała z taką tuszą, z tymi kostkami mógłby mnie zabić, a przynajmniej po przebudzeniu doprowadzić do ukochanego depresyjnego stanu;
podświadomość chyba dobrze wie co robi;
choć z drugiej strony:o/
nie mogła wykombinować mnie o figurze JLo, skoro już miał nastapić ten jeden jedyny RAZ z NIM :o)????
no jak zwykle kurwa mam pod górkę – nawet w takich sprawach jak własny, osobisty sen;
w południe zadzwoniłam do koleżanki – Elka, co to jest kurwa ten diazepam ???!!
uprzejmie informuję, ze to psychotrop podawany przy depresjach, jakichś zespołach maniakalno-depresyjnych czy coś koło tego; w sieci na pewno mnóstwo informacji na ten temat;
ja wiem jedno, że ani o tym ostatnimi tygodniami nie czytałam, ani nie dyskutowałam;
z uwagi na swoje skłonności do depresji znam kilka skutecznych leków nowej generacji, pamiętam ich nazwy a nawet ceny co niektórych, bo bolały lekko przy kasie;
ale o diazepamie świadomie nie słyszałam nawet;
albo mi pamięć szwankuje;
jeśli to wizja przyszlości, to jedyna moja pociecha, że aktualnie robię co mogę, aby do tych kosteczek nie dopuścić i się nie zapuścić; może oto zmieniam swoje losy:o)))?
dobija druga w nocy – chyba powinnam się zdrzemnąć przed pobudką o 5.45 :o)
the end