Gosiakowe pytanie przypomniało mi, że istnieje coś takiego jak zapisywanie moich przeżyć i wzruszających mniej lub więcej momentów życia mojego :o)
nie poczułam jak ten miesiąc przeleciał mi, bynajmniej nie między palcami:o) to był miesiąc naprawdę efektywny i zapracowany:o)
zacznę od częsci miłosno-emocjonalnej:o))
otóż Tomasz definitywnie pożegnał się ze swoją ukochaną, oczywiście ukochana spakowała meble, szmatki, dziecięce łóżeczko, samo dziecko i wyprowadziła się do mamusi;
będę cyniczna, jesli stwierdzę, że w końcu to było do przewidzenia, szczególnie teraz, kiedy mamusia bliżej końca niż dalej i perspetywa własnego mieszkania jest większa niż będąc z tomkiem? :o)
oczywiście samochód zabrała Anka :o))
po co o tym piszę? :o)
bo Tomasz znów zaczął mnie bombardować swoim zainteresowaniem; i tyle w tym temacie:o)))
pewnie zaczęłabym w nim widzieć doskonałego samca, wspaniałego mężczyznę i człowieka, pewnie – gdybym się mocno o takie widzenie postarała, jednak zadzwonił Mariusz i znów nic nie jest takie samo jak wcześniej:o))
na szczęście mam już zdrowy dystans do swoich uniesień miłosnych i do dziwnej przypadłości, która objawia się namiętnym zakochiwaniem w typach spod ciemnej gwiazdy:o)))
co nie oznacza, że już nie kocham Mariusza; owszem; nadal; ale zdrowy rozsądek trzyma mnie w kupie i nie pozwala na szaleństwo emocji;
ale jego wyznania; trafiło mnie;
sms do Eli wyglądał tak ( kopię mam, bo z konta telefonicznego w sieci pisałam – a co! oszczędzać trzeba,a 30 darmowych smsów piechotą nie chodzi :o)) ):
doooopa : info na stronie: w tej chwili strefa dla zalogowanych uzytkowników jest niedostępna;
no nic, uzupełnię to potem:o);
uzupełniam,strona już działa; oto moje wypociny kilka godzin PO :o)
sms nr 1:
Wczoraj zadzwonil Mariusz. Ja juz sie poddaje, nie wiem o co chodzi. Chociaz wiem, ale nie chce mi sie tego wszystkiego skladac do kupy i tyle. On mnie kocha i jak o mnie mysli to teskni, ale jest za daleko i razem nie bedziemy. Chce miec ze mna dziecko, ale juz jedno wychowuje sie bez ojca i drugiemu nie chce tego robic. Boi sie tego,ze mimo uplywu lat wciaz mysli o mnie i uczucia sa. I to go niepokoi bardzo. Mam do niego przyjechac w lipcu, jak bedzie mial wolne od uczelni. On jest dziwiadlo i wie,ze ja tez jestem chociaz mniejsze.
sms nr 2:
Ciagle dopytuje sie, czy Ola go pamieta. On sie nadaje do leczenia zamknietego. A ja razem z nim:o/. Niech nas zamkna w sasiednich pokojach bez klamek. Bedziemy w koncu mogli byc razem. Romanse na spacerniaku. Chyba ze dowala nam takie prochy ze jak zombi bedziemy. Ale i tak pewnie bede zdychala z jego powodu. Gadalismy ponad godzine. Skonczylismy tylko dlatego, ze ja juz padalam na pysk. A i tak potem nie moglam spac do 3ej nad ranem, a jak juz zasnelam to budzilam sie co pol godziny jak popierdolona z jego obrazem:o/. Odjebalo mi noo. I znow odezwal sie, jak juz planowalam atak na innego meskiego chuja.
sms nr 3:
I dobrze czulam dreszcze na tylku, jego Karolina miala komunie tak jak Madzia. I to ze mi sie snil i to ze ja dostalam dzien wczesniej fazy po obejrzeniu robiego. Chuj jeden myslal tak intensywnie. Nadrabialm jak moglam mina, ze wszystko takie smieszniutkie i zabawne hihi. Ze nad wyjazdem sie zastanowie, ale ok, checi wyrazam. Byl zaskoczony, ze przyjelam jego zaproszenie. Sadzil,ze powiem zeby na drzewo albo cos w tym stylu. I chcial,zebym wziela Ole, to on by przywiozl Karoline. ja pierdole. Sama juz nie wiem czy chce zeby mu tak zostalo, czy zeby przeszlo.
sms 4 i ostatni:
Chuj jeden no. OCzy mi sie dzis tak blyszcza jakbym dwa dni z kutasa nie schodzila, rzez jego jeden jedyny telefonik!!! Ja chyba pojde do psychiatry, niech mi cos przepisze i na terapie znow wysle. Z tego nie wyjdzie nic dobrego dla mnie.
trafiło i trzymało mnie kilka dni znów;
sama nie wiem, co myśleć; czy w końcu dojrzał; wyszumiał się; zatęsknił; zrozumiał kilka rzeczy??? nie mam pojęcia; mówił tak, jak gdyby stało się to wszystko; ale teraz wiem,że powinien jeszcze robić tak, jak gdyby stało się to wszystko; wtedy pozwolę sobie wypuścić szaleństwo uczuć z zamkniętych zakamarków duszy, nie wcześniej;
i tyle o uczuciach i miłości:o)
praca byłaby ideałem, gdyby nie pensja:o)) ale nie mozna mieć wszystkiego,a ja przeszłam tyle, że wolę ten spokój, usmiech i szczerość ponad kasę :o) z głodu nie umieram, stać mnie nadal na pachnący papier toaletowy, więc nie jest tak tragicznie:o))))
dyplom:o)) pisze się ,pisze :o) i napisac nie chce:o)
ale właśnie wczoraj wróciłam z ostatniego zjazdu ostatniej sesji egzaminacyjnej:o) właśnie wczoraj wstawiono mi dwie piątki z rachunkowości bankowej – i kolokwium i egzamin:o)) świat jest piękny, ludzie są wspaniali,a ja genialna:o)) tym bardziej, że z rachunkowości tej niewiele umiem – takam skromna, czy takam farciarska bestia:o)) nie mam pojęcia:o)
jednak z racji olanego pierwszego semestru, piątki na dyplomie raczej nie będzie, zabraknie mi jakieś o,15 punkta do niej; trudno:o))
życie rodzinne jest fajowe:o)
pies śmierdzi i leni się koszmarnie; jego futro otacza mnie wszędzie; nie panuję już nad tym; czesanie, odkurzanie, nic nie daje efektu; chciałam ogolić smierdziucha do łysa, ale ona wrażliwa na swój wygląd, mogłaby w depresję wpaść, więc czekam cierpliwie końca; ale do domu nie wpuszczam nikogo i staram się ubierać w jasne kolory:o)))
no i od 1 czerwca mamy nowego lokatora,a raczej lokatorkę:o))
chomika o imieniu wiewióra:o))
namiętnie gania po nocy w kołowrotku, co nawet przez scianę słychać, bo kołowrotek z plastiku kiepskiej jakości:o) ale świetne maleństwo:o))
no i puszka w końcu ma zabawkę, którą się bawi:o)) plastikową przezroczystą kuleczkę napędzaną chomikiem:o))
zajebioza:o)))))))))))
a moje osobiste kangurzątko ma rozmiar stopy 40, przerosła mnie o kilka centymetrów i lada dzień przyniesie do domu świadectwo z krasnym paskiem:o)) kosztowało to ją duzo pracy, cięzkiej pracy, dlatego jestem z niej ogromnie dumna:o)
rozwój intelektualny:o)
gdyby nie sesja za sesją, pewnie poszedłby w pizdu, dlatego od poprzedniego miesiąca postanowiłam rozwijać się:o))
raz w miesiącu po wypłacie buszuję na allegro w poszukiwaniu ciekawych książek i własnie jutro odbieram kolejną porcję:o)
życie towarzyskie – nie istnieje:o)
może po dyplomie, może kiedyś, ale teraz jakoś zdziczałam, nie chce mi się ludzi widywać; może to dlatego, że odkrywam swoich znajomych na nowo, z innej, gorszej strony i tak cięzko mi się z tym pogodzić??? jak z prymitywizem Tomka czy ogromną tempotą Anki??? i czy wolno mi ich tak surowo oceniać??? sama nie chcę być oceniana; w dodatku w taki sposób; ale tak ich widzę i czuję; może i na to przyjdzie czas, że okrzepnie to we mnie, osiądzie i znów będę czerpała radość z ich towarzystwa? oby:o))
inaczej stanę się aspołeczną, zrzędliwą, przewrażliwioną, wyniosłą, wredną starą babą – a tego nie chcę za nic na świecie;o)
idę oglądać wtopę naszych z chorwatami -a nie rozumiem piłki nożnej, a nie oglądałam żadnego meczu,ale to raczej ich ostatni, niech mają, może im szczęście przyniosę:o)
ciekawi mnie jedno…czy i jaki będzie koniec “delfina” :)))) normalnie neverending story :D
koniec??? jak ktoś mi zrobi lobotomię:o)???
albo jak w końcu zamieszkacie razem :P :D wtedy minie jak sen złoty :D :D :D :D :D albo i nie….:))))))))
wybieram bramkę numer trzy w postaci pierścionka z diamentem, wielkiego domu, pięknego dzidziusia z moją urodą i jego boskością, i miodu, sielanki, ideału po wsze czasy i na wieki wieków:o) a kury mogą srać u sąsiadów :o)))
a teraz szczypię się w obsmażony tyłek i wracam do rzeczywistości:o)
ja rozumiem,że to moje kury będą..znaczy innej opcji nie widzę :D
czyli ze wzrokiem coraz lepiej u Ciebie:p :o)
no ba :P :D