wiedziałam:o/
zawsze po euforii i podnieceniu zakopuję się w dół :o/
naukowe wyjaśnienie – spada poziom dopaminy i to ponoć odpowiada za te moje pierdzielone dołki i doliny, moje ganianie z saperką i wykopywanie coraz głębsze i głębsze;
i tak zamiast wystawiać dziób do słońca, sadzić kwiatki na balkonie, to siedzę zwinięta w kłębek, pasę sobie w sobie własne kompleksy i problemy – no rewelacja:o/
a w doopie z tym; idę sobie abby posłuchać, może ciut jakiegoś lichego promyka do tego popapranego mózgu mi dotrze:o/
the end
wylazłaś ? :))))))))